Nasz kraj jest pełen paradoksów. Okazuje się na przykład, że w kraju, w którym tak niesamowicie trudno jest uzyskać kredyt na mieszkanie, i jest to też zadłużenie, na które mało kto może sobie pozwolić, w miastach rosną na potęgę nowe osiedla pełne bloków mieszkalnych! To nie jest koniec tego paradoksu… kolejnym niesamowitym faktem jest to, że bardzo często osiedla te, zanim jeszcze skończą się budować, już mają wysprzedane wszystkie dostępne mieszkania. Przedsiębiorstwa budowlane nie mogą zatem narzekać na kryzys gospodarczy. Prezesi firm, które kilka lat temu miały już podpisane kontrakty na budowę osiedli, są spokojni. Niespokojni za to powinni być ludzie rządzący danymi miastami, którzy pozwalają na to, by dotychczasowa urbanistyka miast została przemieniona w zarys przestrzenny osiedla z marketami. W polskich miastach zaczyna brakować przemysłu, natomiast nowe mieszkania zalewają miejskie tereny. Społeczeństwo mimo tęsknoty za spokojnym życiem na wsi, wciąż niemalże stadnie zalewa miasta.