Największe europejskie metropolie budowane były na wyznaczonych uprzednio liniach – albo były to okręgi, albo kształt krzyża, albo wzdłuż jednej linii z prostopadłymi odnogami. Tym samym, ulice miasta były uporządkowane, jasne, przejrzyste, poza tym, w wyznaczonych miejscach, budynki musiały mieć dozwolona wysokość, której nie można było przekroczyć, aby nie psuć wizerunku miasta. Spacerując po ulicach polskich miast, każdy z nas zobaczy z pewnością przynajmniej kilka rażących elementów miejskiej urbanistyki, szczególnie w starych partiach miasta, gdzie mieszkania, lokale są najdroższe. Samowolka architektów i budowniczych często przekracza granice dobrego smaku, a architektura nowych obiektów, wciśniętych pomiędzy zabytkowe obiekty podnosi ciśnienie lokalnej społeczności. Jeżeli podczas remontu zabytkowej kamienicy konieczny jest ciągły nadzór konserwatora zabytków, który nie zezwala na jakiekolwiek odstępstwo od zatwierdzonego projektu, dlaczego nie ma urbanistycznego nadzoru nad nowym obiektem, który powinien nawiązywać do sąsiednich, starych budynków? Czy współczesnym urbanistom kompletnie nie zależy na wyglądzie ich miasta?